35.
Moja
sytuacja: określana mianem beznadziejnej. Stałam w korytarzu. Naprzeciwko mnie
o ścianę opierała się Gemma, jakby miała za chwilę zemdleć, a Mark wychylał się
zdziwiony z salonu. Stałam podpierając boki z wiedzą, że na korytarzu stoi
pięciu chłopaków, w tym mój były, trzech przyjaciół i miłość mojego życia,
która ma inną. Zaczęłam się śmiać ze swojej bezradności.
- Może
to jest dobry moment, Liv?
-
Czyli przyznajesz się, że to ty powysyłałaś im te głupie smsy?
- NIE!
Wiesz, ze nigdy bym tego nie zrobiła!
- Na
pewno.. Ostatnio lubiłaś się wtrącać.
-
Myślałam, że już mamy to za sobą.! Poza tym dla mnie to też nie jest komfortowa
sytuacja, wiesz?
-
Dajcie spokój dziewczyny!- interweniował czujący w powietrzu kłótnie, Mark. –
To ja, oky?
-
Jak?- zapytałam na wpół przytomna. Miałam ochotę wyjść i nie wracać. Mój własny
brat…
-
Twoja komórka od dwóch dni leży u mnie na biurku. Przepraszam, ale tak nie
można..
- No
właśnie Mark.. Tak nie można…- obróciłam się do niego placami i otworzyłam
drzwi z uśmiechem.
-
Wejdźcie. – powiedziałam.. Trzeba to wszystko jakoś doprowadzić do porządku.
-
Między każdym z nas jest jakieś napięcie.. No prawie każdym, Liam.- ubiegłam
podnoszącego ręce, w geście protestu, Liama. – Ja jednak nie wiem jak to
wszystko pozbierać, wyjaśnić, dlatego mam jedną propozycję.
Może i
moja przemowa była beznadziejna, ale byłam w gruncie rzeczy z niej dumna.
Dlaczego? Ponieważ powiedziałam wszystko co chciałam. Liam siedział wpatrzony
we mnie z zaciekawieniem, Gemma była zdziwiona, Mark jakoś dziwnie zaskoczony.
Zayn siedział naburmuszony i widziałam, że zraniony. Jak tylko na niego
patrzyłam kroiło mi się serce. Nie chciałam go tak zawieść. Louis spoglądał co
chwile to na mnie to na Nialla, to na Harrego.. Wyglądało to tak jakby nie mógł
na niczym nawet na chwilę skupić wzroku. Niall patrzyła na Gemme jak w obrazek
i zerkał raz po raz na Marka z obrzydzeniem. I Harry.. Bałam się na niego
patrzeć, ale gdy tylko mój wzrok zbłądził widziałam, jak siedzi
niezainteresowany sytuacją. Patrzył w sufit jakby obserwował chmury, lekko
zamyślony i skupiony. Zrobiło mi się smutno. Kolejny cios.
Odetchnęłam
głęboko.
-
Cofnijmy czas.- zaproponowałam. Wszyscy popatrzyli na mnie zdziwieni.- Jakby to
wszystko się nie zdarzyło.. Cofamy się.. Nie ma nas Zayn, Niall nie jesteś z
Gemmą, nie rozmawiam z Harrym zero wyrzutów, nie ma ostatniej naszej imprezy.
Zapomnijcie o Emmie i moim psychiatryku, Harry nie pije, jest pogodny, nikt się
nim nie zajmuje..- wymieniałam kolejne zdarzenia i patrzyłam jak każdy walczył
z sobą w duchu. - Ge nie jesteś w tajemnym
związku z Niallem, nie próbuje popełnić samobójstwa, Liam nie daje mi złotych
rad, Louis nie przyprowadza pijanego Harrego, nie śpię w salonie z Zaynem, nie
zamykacie mnie w domku dla gości z Harrym, nie ma tej całej wojny, nie idę na
spacer z Zaynem, Harry nie rzuca butelką, nie wpychamy się do basenu.. Nigdy
się ze sobą nie przespaliśmy, Harry. Gemma właśnie niedawno zerwała z Markiem. Są
ferie dwa lata temu. Poznajemy się. Mamy białe, czyste karty.
Zaśmiałam
się..
-
Czujecie to.. Ulgę. Nic się nie zdarzyło..!- wykrzyknęłam. Przez chwilę
panowała kompletna cisza, a po minucie każdy po kolei wybuchał..
-
Jestem za.- powiedział Liam.- To będzie takie świeże.. I nie będzie
niedopowiedzeń.
- To
się nigdy nie uda..- zaprotestował Zayn.- Jak mam wszystko zapomnieć. Tak się
nie da.. Może właśnie o te niedopowiedzenia chodzi.? Trzeba sobie wszystko
wyjaśnić. Moim zdaniem to właśnie jest sposób, by wszystko odkręcić. Poza tym
ja bym bardzo chciał wiedzieć, dlaczego nie odzywałaś się do mnie dwa
tygodnie..
- I
wszystko zepsułeś.- wtrącił Louis.
Harry
podniósł się i zaczął kierować do wyjścia.
- Znów
wymiękasz?!- krzyknęłam za nim. Obrócił się. – Tylko to potrafisz. Wyjść!
-
Wiedziałem, że o to chodzi!- wykrzyknął Zayn.- Czemu się nami bawisz, Liv? Jak
możesz uważać, ze wszystko będzie tak jak kiedyś?
-Liv.-
odezwał się Niall. – Myślę, ze twój pomysł jest dobry, aczkolwiek ma wady.
Myślę, że ja mogę zapomnieć, Gemma może zapomnieć, Mark, przecież to było nic..
Liam i Lou chcą zapomnieć, a wy… Powinnaś bardziej się postarać. To wasza
trójka, a właściwie dwójka była źródłem, uruchomiła ciąg przyczynowo skutkowy.
Wybieraj..
- Nie
mam z czego wybierać.. – powiedziałam wzruszając ramionami.- Nie jestem Bogiem,
jak widać, nie mogę cofnąć czasu. Czym to skutkuje? Nie mam czego wybierać..
Oboje mnie nienawidzicie.- zwróciłam się do siedzącego na fotelu Zayna i
stojącego w drzwiach Harrego. – Siebie też nienawidzicie. To jest chyba
najgorsze.. i wiecie co jeszcze…? Ja nie chciałam się bawić żadnym z was.
Przepraszam za wszystko. Harry..- popatrzyłam w zielone tęczówki przy których
zawsze miękły mi kolana.
-
Jesteś wspaniałym chłopakiem i zasługujesz na kogoś lepszego.. Zresztą ty to
już wiesz. Przepraszam za uciekanie, brak wyjaśnień i całą tą sytuację. Mam
nadzieje, że to już za nami. Nie kochasz mnie, ja nie kocham ciebie.
Przepraszam i wybacz..
- Mam
nadzieje, że wiesz co robisz, maleńka. – odezwał się Harry. Pierwszy raz od
dłuższego czasu uśmiechnął się. Może i był to jakiś wymuszony uśmiech, ale mimo
wszystko. Odwróciłam się do Zayna.
- Ty
Zayn jesteś delikatny, czuły, opiekuńczy. Nie mogłam trafić lepiej..
-
Mogłaś..- chrząknął szczerząc się do mnie Harry. Szybko doszedł do siebie.
Pokręciłam głową.
- Nie
mogłam. Jednak. Myślałam, że to coś więcej, ale czuje się jakby chodziła z
bratem.. Zrozum ja tak nie umiem.. Kocham cię jak Marka, czy Karola. I tylko
tak. Wybacz, wiem, że postąpiłam
dziecinnie.
Zayn
chwilę siedział w milczeniu..
-
Wiesz, że nie potrafię się na ciebie długo gniewać, siostro. Napijmy się..!
Gorzka
atmosfera opadła. Chociaż na moment.
Zastanawiałam
się chwilę, czy wszystko naprawdę można naprawić w jednym momencie, przez jedną
rozmowę. I do jakich doszłam wniosków? Że nie. Wszystko było dobrze, owszem.
Tylko, że z wierzchu. Mój plan był słaby i sama to czułam. Wszystko było
pokręcone. Czułam jak świat wiruje mi przed oczami, a najgorsze było to, że
musiałam się z tym wszystkim zmierzyć. Zatrzymać tą rozpędzoną rzeczywistość,
która wyrzucała poza to wszystko. I nic mi nie pomagało. Izolacja była złym
pomysłem, nic nie rozwiązywała. „Czyste karty”? Kłóciły się z moim sumieniem. A
rozmowa bolała. Została tylko sztuczność i ten cały fałszywy stosunek, który
nazywaliśmy przyjaźnią. Postanowiłam się napić.
Skupiłam
swoje myśli na towarzystwie przy stole. Temat był dość osobliwy.. Dlaczego poruszali
go przy mnie? Ach tak, znów byliśmy przyjaciółmi.. To dlaczego to tak bolało?
- No
przyznaj się, zatopiłeś czy nie?- darł się Zayn do Harrego.
-
Jesteście ohydni!- krzyknęła Gemma. Chłopcy wybuchli śmiechem.
-
Cnotka, patrzcie ją..- zadrwił Louis. Gemma udała oburzenie. – Zapytał inaczej…
Harry, czy przeżyłeś rozkoszną noc ze swoją nową koleżanką..?
-
Jesteś paskudny i bezczelny.. Nie chce tego słyszeć!- wykrzyknęła Ge.
Teatralnie zakryła uszy.
-
Mussiiszzzz..- wysyczał Lou rzucając się na nią. Zaczęły się dzikie
przepychanki.. Aż krzyknęłam, gdy na mnie wpadli. Skutkowało to tym, że Louis
sobie o mnie przypomniał. Usiadł i nalał mi kieliszka.
-
Twoje zdrowie, Liv. – powiedział i na raz wypiliśmy rozgrzewający płyn.
Ściągnęłam sweterek.
- Szykuje
nam się striptizz.- poruszał brwiami Lou.- Chodźmy do sypialni…
-
Zbereźnik. Rączką, rączką.
- I
to.. A!- oburzył się Louis. Wreszcie wrócił do tematu Harrego.- To jak z
kasztanowłosą?
- Ge
ma rację, jesteś chory..
-
Czyli coś było!
Harry
się tylko uśmiechnął ukazując te swoje cudowne dołeczki. Popatrzyła na niego
smutno i wymusiłam uśmiech. Chciałam stamtąd wyjść, ale byliśmy przyjaciółmi.
Co ja
im miałem powiedzieć? To wszystko było takie niezręczne. Cała ta sytuacja. Samo
siedzenie w tym pokoju było jakieś takie.. Nie wiedziałem nawet jak to nazwać.
Gotowałem się w środku. Siedziałem jak ten ostatni jeleń i musiałem udawać, że
wszystko jest okey. Tak jakbyśmy nie mogli rozstać się wszyscy w zgodzie.
Tylko, że tego też nie chciałem. Wiedziałem, że będę cierpiał.
I po
co to wszystko było? Te wielkie słowa o miłości, ta tragedia, niespokojne noce,
płacz, paląca tęsknota i pożądanie. Po co jak na końcu i tak mieliśmy udawać
szczęśliwą rodzinę, choć w gruncie rzeczy wszyscy się nienawidzili. Odejść się
nie dało i zostać nie było jak. Musiałem stąd wyjść. Inaczej mógłbym zwariować.
-
Koteczki.- rzuciłem.- Muszę wyjść na razie. Widzimy się niedługo.
Wstałem
i ruszyłem w stronę wyjścia. Czułem jak śledzą mnie wszystkie oczy.
-
Dobrze wiemy gdzie idziesz, Harrs. – wykrzyknął w moją stronę Lou. Uśmiechnąłem
się sztucznie. Oh jakby wiedział.
-
Powodzenia!- krzyknął Niall nim zamknąłem drzwi nawet się nie obracając.
Była
ładna pogoda, jak na tę porę roku. Słońce właśnie zachodziło. Niestety zimny
wiatr smagający lekko po twarzy nie nastrajał na długie spacery. Niestety nie
miałem dokąd iść. Nie chciałem siedzieć sam w domu, zamknięty w czterech
ścianach. Chciałem przestrzeni. Tego mi brakowało. Tyle czasu. Musiałem
pomyśleć. Cofnąć się. Może właśnie na to był czas? Tylko po co? Co zyskam? Może
właśnie odwrotnie.. Może czas iść na przód? Zaśmiałem się. Chyba każdego kiedyś
nachodzą te myśli. Wszyscy psychologowie mówią „ Idź do przodu. Nie patrz za
siebie” . Niestety ja nie widziałem przed sobą przyszłości. Dla mnie ona po
prostu nie istniała.
Wszystko
to co kiedyś kochałem przepadło. I było tylko jedno pytanie: Czy byłem w
stanie znów pokochać?. Czy potrafiłem się zaangażować? Czy chciałem?
Wszystko
było takie niejednoznaczne. Potrzebowałem bodźca, który właśnie szedł przede
mną.
-
Harry.
Uśmiechnąłem
się do stojącej przede mną dziewczyny.
***
Witam!
Wreszcie znalazłam czas, by coś dodać. Ostatnie tygodnie były szczególnie dla mnie wyczerpujące, więc przepraszam za wszystko.
\Co do Liebster Arwards. Dziękuję bardzo za wszystkie nominacje jakie dostałam. Miałam zamiar na to wszytko odpowiedzieć, ale po prostu brak mi czasu. Przepraszam. Zresztą wątpię, jakoby każdy czekał na moje odpowiedzi.Gdyby ktoś chciał mi zadać jakiekolwiek pytanie to zawsze możecie to zrobić na moim gg: 43297053.
W zabawie raczej udziału nie wezmę, choć może.. Jak mi się uda to na pewno odpowiem na wszytko.; )
Odcinek. Moim zdaniem jest beznadziejny. Chyba was troszkę rozczarowuje tą końcówką. Przepraszam, moja wena gdzieś wyparowała. Może to właśnie przez ten brak czasu i życie w pośpiechu nie mogę się właściwie nastroić. Jeszcze DWA! Myślę, że dwa starczą, by to wszystko zakończyć. Przykro mi.
Na wszystkie pytania dotyczące odcinka i Liebster odpowiadam na gg.
Co do mojej zagadki.:) Odpowiedź możecie znaleźć w odcinku 14, tak mi się wydaje. W Holmes Chapel , w momencie zgody.; )) Mówi o uczuciach. Mam nadzieje, że sobie poradzicie. Na odpowiedzi czekam na gg, ewentualnie w komentarzach. Ktoś zgadnie? Odpowiedź padnie już w następnym odcinku!
O czymś zapomniałam? Jak tak to piszcie.; )) Za niedociągnięcia, niedoskonałości i ignorancję przepraszam.
Pozdrawiam.!
~H.
Mi się rozdział podoba, ma coś w sobie, zresztą jak każdy napisany przez ciebie. Ta historia jest świetna, tajemnicza, skłaniająca do refleksji, doskonale opisana, zupełnie innym stylem niż zrobiłaby to połowa blogerek - i właśnie to cie wyróżnia ;)
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału to nie wiem czy ja na ich miejscu umiałabym tak wszytko wymazać, w końcu zostało tak dużo niewyjaśnionych spraw - może na początku powinni sobie wszytko dokładnie wytłumaczyć, a potem uznać, że tego nie było ?
Szkoda, że zostały już tylko 2 odcinki, przyznam szczerze, że trudno będzie mi się rozstać z tą historią, gdyż czytam ją od samego początku i nigdy się nie nudziłam, pewnie kiedyś jeszcze do niej wrócę ;)
Mam nadzieję, że wena ci wróci i dodasz coś w miarę szybko :)
pozdrawiam xx
[second-chance-to-life.blogspot.com]
nie wiem co mogę powiedzieć rozdział jak zwykle cudowny i już nie mogę się doczekać kolejnego ;P
OdpowiedzUsuńMam nadzieję ,że będzie happy end, szkoda że to już prawie koniec bo czytam to opowiadanie od samego początku i muszę powiedzieć,że je pokochałam, zawsze z niecierpliwością czekałam i czekam na kolejne rozdziały ;)
A co do odpowiedzi czy to: " Kochać to niszczyć." ?
Ania Xx
Wiesz, że cię uwielbiam. Wiesz, że uwielbiam historię Liv i Harrego. Nie wiem tylko czy wiesz jak bardzo. ;<
OdpowiedzUsuńNie sądzę, że uda im się zapomnieć... Nie da się zapomnieć!To niemożliwe, nie, nie, nie. Nie mogą żyć jak gdyby nigdy nic. Nie pozwalam. xd Nie rób mi tego, nie kończ tego tak, ze każdy idzie w swoją stronę.
Przykro mi, że jeszcze t y l k o dwa odcinki. ;< Ale mam nadzieję, że to nie koniec twojej przygody z bloggowaniem. ;)
Do następnego!
Pisz dalej! Czekam na następny rozdział, chociaż szkoda, że będą jeszcze tylko 2 :x
OdpowiedzUsuń+ wpadnij do mnie :>
http://believe-in-your-dreams5.blogspot.com/
O nie, cholera, niech oni się znowu złączą w jedną całość, tak smutno jak Harry I Liv sa osobno ;(
OdpowiedzUsuń"Kochać to niszczyć", mam rację?
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do Liebster Awards ---> http://4gotta-be-you.blogspot.com/ ;]
OdpowiedzUsuń