poniedziałek, 7 maja 2012

Odcinek 8


8.

Delikatnie usunęłam się w cień. Czarne chmury kłębiące się nad moją głową ciskały niebiańskie, groźne błyskawice. To odzwierciedlało całkowicie mój ponury nastrój.
Wysunęłam się spod kołdry tak delikatnie i tak cicho jak jeszcze nigdy. Wzięłam w palce lok chłopaka leżącego na łóżku. Chwila zastanowienia, spojrzenie. Był naprawdę śliczny, ale nie dla mnie. Nie wiem co mnie podkusiło.  Zaczełam zbierać z podłogi moje ubrania i wyszłam z pokoju na palcach.
Zamknęłam za sobą drzwi, oparłam się o nie i westchnęłam. Stałam na korytarzu w samej bieliźnie z ciuchami w rękach i myślałam. A raczej obwiniałam się za głupotę.
- Oliwia?- obróciłam głowę w prawo z szybkością błyskawicy. Zakryłam usta ręką, ale szybko się opanowałam. W ciemnościach, które przełamywał brzask słońca dostrzegłam dwoje wpatrujących się we mnie oczu.
- Chyba już wiem gdzie byłaś cały wieczór. – odezwał się chłopak.
- O mój Boże, Liam co ty tu robisz? –zapytałam zdezorientowana i zawstydzona. Dojrzę stałam przed nim w bieliźnie to jeszcze miałam świadomość, że on wie, albo się domyśla. Głupi nie był. Zacisnęłam kurczowo dłonie na trzymanych w rękach ciuchach.
- Stoję i myślę co ty tu robisz. Chociaż chyba już wiem, po co wymykałaś się z Harrym, Zayn byłby niepocieszony.
- Liam przestań, tak w ogóle mówić. Obiecaj mi, że nikomu nie powiesz…
- No nie wiem. – wahał się chłopak. Zrobiłam się blada, po prostu to wiedziałam, nie musiałam nawet patrzeć w lustro.
- Proszę..- błagałam I tak już miałam przechlapane.
- Dobrze, Oliwia. To twoja sprawa, ale nie sądzisz, że należy mu się choćby pożegnanie? Przecież wiem, że za chwilę..
Przerwałam mu.
- Wiem, ale nie mogę. Muszę sobie z tym sama poradzić. Dziękuję, Liam..- zawahałam się przez moment ruszając z miejsca, by po chwili obrócić się twarzą do chłopaka i wyszeptać - i żegnaj.
I odeszłam zostawiając chłopaka kiwającego głowa. Rozumiał mnie. Rozumiał mnie choć wcześniej z nim nie rozmawiałam. Miał po prostu w sobie tą szczyptę empatii. 
Zaledwie chwilę zajęło mi przedostanie się do pokoju mojej przyjaciółki. Wchodząc poczułam męskie perfumy, w powietrzu rozchodziło się ciche chrapanie i oddech niewątpliwie dwóch osób. Na łóżku na moim miejscu spał Niall przytulając lekko Gemmę. Może przytulając to duże słowo, obejmował ją jedną ręką, drugą miał zaplątaną w jej włosy, ale to mógł być tylko przypadek. Uśmiechnęłam się. Spali w ubraniach, więc nie bałam się wchodzić. Tak słodko razem wyglądali. Gdyby nie to chrapanie.
Ubrałam się szybko, nieporadnie wciągając spodnie, przy czym prawie wylądowałam na podłodze. Na szczęście dała o sobie dać moja, rzadko się przejawiająca gracja. Nie mogłam nie budzić Ge. Musiałam się czymś dostać na lotnisko, a ona była tym kimś, który miał mnie zawieźć.
- Ge..?- szturchnęłam delikatnie przyjaciółkę.
- Ge.. ? Przepraszam cię, ale musisz mnie zawieźć na samolot. – powiedziałam ciągnąc ją za przedramię. Gemma rozbudziła się i usiadła nie budząc śpiącego jak kamień Nialla. Przetarła oczy i chwyciła z szafki nocnej telefon.
- Może obudzę Harrego, co? – zapytała. Pokręciłam głową.
- Nie ma czasu jest już późno. Zaspałam. Szybko. – Ge zerwała się i poprawiła wygniecione ubranie, w którym spała.
- Gdzie ty byłaś?- zapytała mnie patrząc podejrzliwie.
- Zagadałam się z Harrym, a potem zasnęliśmy. – skłamałam spuszczając wzrok. Ge pokiwała głową ze zrozumieniem i wzięła z biurka kluczyki do samochodu.
- To chodź. – rzuciła i wyszła brzęcząc pękiem kluczy. Chwyciłam walizkę i podążyłam do swojego starego życia.

Zostałam sama. Po ckliwym pożegnaniu z najlepszą przyjaciółka zostałam sama wśród ludzi. To było takie paradoksalne, że aż chciało mi się śmiać. Siedziałam w samolocie i patrząc w szybę walczyłam sama ze sobą. Co ja najlepszego zrobiłam? Czułam się jak dziwka. Czy tak zawsze musiało być? Mądry Polak po szkodzie. Westchnęłam i założyłam słuchawki. Nieziemski głos Billego Joe Amstronga wyrywał mnie z zamyślenia. Śpiewając w myślach „Closing Time” próbowałam zapomnieć o wszystkim co mnie spotkało, ale to wszystko tak strasznie napierało na mój umysł. Wdzierało się każdą stroną.


Closing time, open all the doors and let you out into the world 
Closing time, turn all the lights on over boy and every girl 
Closing time, one last call for alcohol, so finish your whiskey or beer 
Closing time, you don't have to go home, but you can't stay here

Otworzyłam wszystkie drzwi. Otworzyłam się na świat. Nie pogardziłam niczym I jak to się dla mnie skończyło? W pewnym sensie tragicznie. Na szczęście nie miałam tam wrócić, a piosenka była tylko przypadkową piosenką, której nie musiałam słuchać.  Przełączyłam i zatopiłam się w jakiś innych brzmieniach, których właściwie nie słuchałam. Słyszałam, że coś leci, a gdy mój mózg przyswajał poszczególne słowa okazywały się wyjątkowo trafne, jak nigdy. Zdenerwowałam się tylko i wyciągnęłam słuchawki z uszu,. Wkurzała mnie już ta lasująca mózg sieczka. Kochałam Green Day’a  i rocka, lubiłam też pop ( czasami), ale dzisiaj wszystko mi przypominało na złość o moim „ problemie”. Uderzyłam pięścią w ścianę samolotu. Przygryzłam wargę. Siedząca obok kobieta spojrzała na mnie krzywo. Już nawet sobie uderzyć nie wolno. Przewróciłam oczami. Po prostu nie mogłam usiedzieć na miejscu. Całą mnie nosiło.
Jak jedna niewłaściwa decyzja może zmienić życie. A najgorsze było to, że nie żałowałam. Żałowałam, ale nie pod tym kątem. Musiałam się przyznać sama przed sobą, ze seks był fantastyczny.
Teraz miałam wrócić do mojego miasta, przejmować się jeszcze tylko kilka dni, a potem.. może zapomnieć. Tylko czy coś tak niezwykłego da się w ogóle zapomnieć? Miałam nadzieję, że tak. Przynajmniej mogłam zapomnieć. Mogłam?
Właściwie sama gubiłam się w myślach. Raz chciałam zapominać, raz nie. Sama nie wiedziałam czego chciałam. Wiecznie niezdecydowana. To był jakiś koszmar. Pozostało mi tylko czkać. Przyznać się do błędu, zacisnąć zęby i czekać.

*

Przetarłam zaspane oczy. Tak bardzo mi się nie chciało. Po prostu wszystko domawiało mi posłuszeństwa. Oczy mi się nie chciały rozkleić, a ręce wykonywać najprostszych poleceń. Kto wymyślił szkołę na rano? Jakiś kompletny idiota. Już byłam wyczerpana, choć dzisiaj miał być dopiero pierwszy dzień po feriach. Westchnęłam i niechętnie wstałam. Wyciągnęłam z szafki pierwsze lepsze ubranie, przez co nie wyglądałam najlepiej, ale miałam to gdzieś i tak byłam niewidoczna, szarą myszką, a czasami jeszcze bardziej. Nawet nie przeglądając się w lustrze zeszłam na dół po drewnianych schodach w wyświechtanej starej bluzie i porwanych jeansach, w które zwykle chodzę tylko w domu poszłam do kuchni na śniadanie.
W przestronnej, jasnej kuchni w błękicie stała moja mama z kubkiem w ręce.
- Oliwia! W coś ty się ubrała? Nie idziesz przecież grzebać w śmietniku, tylko do szkoły! – wyjęczała moja matka. Siedzący już przy stole mój brat – skowronek zaczął się śmiać.
- Faktycznie, siostra wyglądasz jak bezdomna. – stwierdził jedząc kanapkę z serem.
Skrzywiłam się i usiadłam. Nikt nie miał prawa oceniać mojego stylu. No dobra, na co dzień tak się nie ubierałam. Lubiłam być elegancka, ale dzisiaj nie chciałam jakoś specjalnie zwracać na siebie uwagi. Miałam już dość zainteresowania moją osobą.
- Idź się przebrać! – krzyknęła moja matka. Nabrałam powietrza. – Bez dyskusji.
- Już nie zdążę. – powiedziałam gryząc jabłko i szybko wstając. Na zegarku była siódma trzydzieści. Miałam zaledwie pół godziny i kawałek drogi do przejścia.
- Pojedziesz tramwajem. – rzuciła moja matka stojąc w drzwiach. Westchnęłam. No oczywiście wszystko przeciwko mnie. Już nic nie mogę zrobić tak jak bym chciała. Powlokłam się ciężko na górę i przebrałam w rzeczy zdatne do użytku. Teraz wyglądałam zwyczajnie. Dla mnie zwyczajnie, a że miałam duże niebieskie oczy, blond włosy i bardzo dziewczęce rysy twarzy przypominałam porcelanową laleczkę, na którą zawsze, od dzieciństwa stroiła mnie moja mama. Nie lubiłam się za to. Gdyby nie moje przekonania i starca poglądowe z większością ludzi mogłabym uchodzić za popularną tylko ze względu na swój wygląd. Każda dziewczyna byłaby zdolna zabić dla takich oczu, takich rysów, takiej figury, dla czegoś czego ja nienawidziłam.
Przeglądnęłam się ostatni raz i wybiegłam z domu na tramwaj z nadzieją, że zdążę.

Pchnęłam ciężkie drewniane drzwi, a potem czekałam chwilę, aż pani pracująca na portierni wykona swoja jakże ciężką pracę i naciśnie guziczek dający jej moc wpuszczenia mnie do szkoły. Gdy tylko moja zbawicielka, zwykle bardzo nieprzyjemna, starsza, koścista kobieta z burzą rudych włosów na głowie, udostępniła mi wejście do szkoły weszłam do dużego holu wypełnionego mnóstwem znajomych z widzenia twarzy, które jak nigdy obsypały mnie gradem spojrzeń. Nie wiedziałam gdzie podziać wzrok, więc  uciekłam szybko do szatni, w której jak codziennie rano czekała na mnie moja szkolna przyjaciółka Marta.
Marta była jak najbardziej przeciętną osobą. Szare oczy zawsze podkreślała bezbarwnymi ubraniami w kolorach burzowego nieba, długie nogi nigdy nie widziały spódnicy, a jej brązowe włosy rzadko chodziły na randkę z grzebieniem, przez co zawsze przypominały zafarbowanego mopa do podłogi. Marta jednak miała wrodzoną grację i charyzmę, której używała jak bata. Ja jednak kochałam ją za jej poglądy, niezależność i chłodną analizę każdego szczegółu.
- Kurde, co tu się dzieje? Wszyscy się  na mnie patrzą jakbym im ojca harmonią zabiła. Chyba, że mam jakieś przewidzenia. – powiedziałam przytulając Martę.
- Na pewno ci się tylko zdaje. Ci na dole się na wszystkich gapią. Popularni, najlepsi, nie do opisania.. – zadrwiła Marta. Zaśmiałam się perliście. Miała rację. Ludzie siedzący w holu byli zazwyczaj bardzo popularni. Wszyscy ich znali tylko oni nikogo oprócz siebie nawzajem. Każdy chciałby być jednym z nich, tylko nikt nie mógł. Popularność była zarezerwowana tylko dla wybrańców.
Wyszłyśmy do holu razem. Podeszłam do wiszących na ścianie zastępstw. Ktoś mnie mocno szarpnął.
- Co?! – krzyknęłam na przyjaciółkę.
- Naprawdę wszyscy się na ciebie patrzą. – szepnęła. – Nawet on!
Marta zapiszczała mi do ucha. Zatkałam je lekko i obróciłam się dyskretnie. Miała rację. Najprzystojniejszy według mnie chłopak w szkole, wysoki brunet, dobrze ubrany o postawie niegrzecznego chłopca, o zgrabnym imieniu Kuba wpatrywał się we mnie i tylko we mnie.
- Co robiłaś takiego w ferie? – zapytała Marta i wtedy mnie oświeciło. Ale nie.. Przecież to jest niemożliwe, żeby… A może jednak. Może to wszystko nie było błędem i mogę na tym skorzystać. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Zrywamy się z pierwszej lekcji. – powiedziałam. – Muszę skoczyć do sklepu.

Nie udało nam się nawet wyjść ze szkoły. Zanim doszłyśmy do drzwi podbiegła do nas wchodząca Paulina. Dziewczyna od początku zakochana w Harrym i One Direction. Zaczęła piszczeć i skakać. Byłam przerażona.
- Uspokój się! Uspokój..j się. – powiedziałam łapiąc ją ze ramiona i ściągając na ziemie. Nie miałam pojęcia na co tak reagowała, domyślałam się, aczkolwiek jej zachowanie było znaczną przesadą.
- Przepraszam, ale to prawda? Poznałaś Harrego Styles’a?! – ponownie zaczęła piszczeć. Teraz wodzące za nami spojrzenia miały sens. Teraz wszyscy dwa razy bardziej śledzili mnie wzrokiem. Paulina skutecznie przyciągała uwagę.
- Paulina, na początek uspokój się, oky? Poznałam go, ale skąd to wiesz?
- To ty nie wiesz? Było w gazecie. Pierwsza Polka, która była tak blisko Harrego Styles’a. Myślałaś, że się nie rozniesie?
Zdziwiłam się. Nie widziałam w Holmes Chapel nigdzie prasy.
- Zrobili ci zdjęcie  z nim na jakiejś dyskotece. – powiedziała Paulina wyjaśniając zanim zdążyłam o cokolwiek zapytać. Jakby czytała mi w myślach.
To wszystko tłumaczyło. Chester. Tłumaczyło, ale zarazem komplikowało, zmieniało, mieszało. Czy naprawdę teraz moje życie miało się tak diametralnie zmienić tylko dlatego, że poznałam wielką sławę.? Zaczynało mnie to coraz bardziej przerażać. Przygryzłam wargi i usiadłam na pierwszej lepszej pobliskiej ławce obok jakiegoś chłopaka, który kompletnie mnie nie obchodził. Paulina odciągnięta przez Martę, która doskonale rozumiała, że potrzebuję chwile dla siebie, trajkotała jak najęta. Zaczełam trochę współczuć przyjaciółce.Teraz miałam tylko jedno w głowie. Skandal. Może nie jakiś wielki na masową skale, ale mój osobisty. Przespałam się z Harrym i to już było straszne, a teraz cały świat wiedział, że poznałam Harrego Styles’a. Miałam nadzieję, że bezczelni dziennikarze niczego innego nie wywęszą. Właściwie nie było na to szans. Przecież cały czas byliśmy w Holmes. Ale czy na pewno? Tak czy inaczej wszystko miało zostać wielką tajemnicą. Może wszyscy zapomną o mnie za jakiś czas? Może.
- Cześć. – odezwał się do mnie chłopak siedzący obok, na którego nie zwracałam uwagi. Obróciłam się i w pierwszej chwili obrzuciłam go drwiącym spojrzeniem, lecz szybko się poprawiłam. Przede mną siedziało moje marzenie. I mówiło do mnie. A teraz czekało na odpowiedź.
- E? Cześć? Czemu do mnie coś mówisz?- zapytałam trochę naiwnie. Chłopak zaczął się śmiać, choć przecież nic śmiesznego nie powiedziałam. Skrzywiłam się lekko, ale postanowiłam wykorzystać sytuację jaka mi się nadarzyła. Drugiej okazji może nie być.
- Spodobałaś mi się. Kojarzę cię już od dłuższego czasu i chciałbym się z tobą umówić.
Wiedziałam dlaczego to mówił. Teraz byłam popularna i naprawdę miałam świadomość, że nie powinnam się z nim spotykać, ale co zrobiłaby na moim miejscu każda inna dziewczyna, gdyby zaprosił ją na randkę chłopak, o którym śniła cały rok? Teraz jego motywy były całkiem błahe. Może pozna prawdziwą mnie i się we mnie zakocha? Mogę to tłumaczyć moją naiwnością, ale zawsze jest szansa. W końcu jestem osobą, w której się można zakochać. Jestem? Nawet jak nie jestem to może on dostrzeże to „ coś”. Warto spróbować, zaryzykować. Może się uda. Inaczej na pewno nie.
- Jasne. Czemu nie?

I tak zaczęła się moja popularność, po tym jak popełniłam drugi raz ten sam błąd, jednak bez zbliżenia. Zyskałam wspaniałego chłopaka, cudownych znajomych i niesamowite życie. Tylko czy to było szczere? Nawet po dwóch miesiącach nie byłam tego do końca pewna. Moi starzy znajomi przestali dzwonić, nowi zasypywali mnie smsami, chłopak porywał na kręgle. Byłam w centrum życia towarzyskiego. Jednak czegoś mi brakowało, a najgorsze było to, że umiałam to zdefiniować. Brakowało mi akceptacji. Mimo, że miałam tylu „przyjaciół” i należałam do ich grona, oni kompletnie mnie nie rozumieli. Nawet mój chłopak, Kuba był całkiem inny niż ja. Na innej planecie. Należał do innego świata.
Czekałam. Czekałam długi czas, aż coś się zmieni, ale ile można czekać. Wszystko zaczynało mnie przytłaczać. Nie miałam ochoty wychodzić z domu i straciłam zapał by chodzić na wszelkie imprezy. Kuba zamęczał mnie całymi dniami bym gdzieś się z nim wybrała, pokazała światu, ale ja nie miałam ochoty. I mimo, że całe halo na mój temat dawno minęło on nie miał dość.
I tak nadeszła wiosna, a później przyszły matury. Ostatni czas szkoły. Miałam się wyrwać z mojej rzeczywistości, by odnaleźć nową. Złożyć podanie na studia i znaleźć nowe otoczenie. Wejść w ten banalny system, w którym wszyscy dążą do sukcesu i wziąć udział w niekończącym się wyścigu szczurów. Porzucić marzenia dzieciństwa i zderzyć się z betonową ścianą realizmu, za którą czeka mnóstwo nieżyczliwych osób gotowych w każdej chwili kopiąc mnie w tyłek.
- Oliwia? Jesteś tu ze mną?- zapytał Kuba pocierając moją dłoń.
- Nie do końca. – odpowiedziałam sama do końca nie wiedząc co mówię. Kuba chyba poczuł się urażony,
- To jaki to ma sens? To już nie pierwszy raz. Jesteśmy ze sobą niecałe trzy miesiące, a ostatnio zachowujesz się jak znudzona. Chcę, żebyś wiedziała, że mi to przeszkadza.
- To co tu jeszcze robisz?- zapytałam wytrącona z równowagi. Przeżyłam z nim cudowne chwile, ale wszystko wydawało się, jakby działo się poza mną. Na początku cieszyłam się, że taki chłopak jak on się mną zainteresował, ale potem zaczełam się zastanawiać ile z tego było naprawdę.
- Chcesz ze mną zerwać?- zapytał puszczając mnie i cofając się kilka kroków, wstrząśnięty.
- Nie, ale czemu jesteś taki zdziwiony. Z tobą to nie można? Teraz w sumie to już nie wiem. Jesteśmy po maturach, praktycznie zaczęły się wakacje widzisz dla nas przyszłość? Jesteś ze mną nieszczery i spotykamy się.. Sama nie wiem dlaczego, co ty we mnie widzisz? Jestem laską i spotkałam Harrego Styles’a ? Takie argumenty to sobie możesz wsadzić.! – wyrzuciłam z siebie wszystko mocno gestykulując. Faktycznie tego dnia nawet przez chwilę nie byłam sobą.
- Co ty w ogóle mówisz?! Masz jakieś chore kompleksy. Jestem z tobą, bo jesteś super, a właściwe byłaś. Teraz jesteś tylko zakompleksioną laską bujającą w obłokach! A wsadzić to mogę tobie, tylko, że ty mi nie dajesz..!
Sama nie zauważyłam kiedy moja ręka wystrzeliła i chłopak dostał z całej siły, jaką posiadałam, w twarz. Załapał się za zaczerwieniony policzek w kompletnym szoku.
- Chciałeś ratować nasz związek, to mogłeś być choć troszkę delikatniejszy!- wykrzyczałam mu w twarz.
- Przyjaciółmi to my raczej nie zostaniemy.- syknął ciągle masując swój policzek.
- Raczej nie. Nie zbliżaj się do mnie nawet na dwa kroki. Znajdź sobie może taką, której będziesz mógł wsadzić cokolwiek tylko chcesz. Radzę poszukać w domu publicznym.- powiedziałam i bez większych ceregieli odeszłam. Słyszałam jak chłopak zaczął kląć i poszedł w swoją stronę. Westchnąłem. To miał być koniec. Opadło ze mnie całe napięcie. Poczułam się wolna. Szły wakacje, a ja mogłam wszystko. Miałam, jako maturzystka cztery miesiące, które teraz mogłam wykorzystać jak tylko chciałam nie przejmując się osobami, na których mi nie zależało. A może zależało? Czułam coś do Kuby, ale na początku. Teraz byłam wolna. Pierwsze co to musiałam odświeżyć moje stare, podupadłe znajomości, które przez niego straciłam.
Związek z tak popularnym, przystojnym chłopakiem, był bardzo ciekawym doświadczeniem, ale nie miał przyszłości. Po bolesnym uświadomieniu sobie tego, miałam zamiar wziąć życie we własne ręce i nie puszczać. To był mój czas.

Do domu wróciłam późno w świetnym humorze, który polepszył mi list od Gemmy na facebook’u. Uśmiechnęłam się szeroko do siebie i poszłam do matki by poinformować ją o moich planach.
- Mamo, jadę w pierwszym miesiącu wakacji to Gemmy do Holmes Chapel. – powiedziałam szczerząc się jak głupi do sera. Siedzący przed telewizorem Karol podniósł zaciekawiony głowę i uśmiechnął się tajemniczo.
- Chyba coś ci się pomyliło, koteńku.. W pierwszym miesiącu jedziesz do ojca do Londynu. Bez dyskusji. Nie widział was już tak długo i ma prawo.
- A Gemma? Też się z nią długo nie widziałam. – zaprotestowałam.
- Ojciec powinien być twoim priorytetem. Wiesz co masz zrobić. – powiedziała i wyszła. Przysiadłam na fotelu.
- Przykro mi, siostra. Tak trzeba. – rzucił Karol.
I tak mój dobry humor odszedł w siną w dal. Analizując wszystko na chłodno to moje życie runęło. Zerwałam z chłopakiem, straciłam znajomych, nie spotkam się z Gemmą. Ciężar moich błędnych decyzji zaczął mnie przytłaczać. Miałam ochotę schować głowę w piasek, ale wiedziałam, że to nie jest najlepsze rozwiązanie. Po pierwsze nie pożyłabym długo, a po drugie nie mogłam uciekać przed wszystkimi problemami. Nie były one w końcu tak wielkie. Musiałam się zacząć przygotowywać, że problemy dorosłości są jeszcze gorsze i kiedyś również z nimi będę musiała sobie poradzić. Musiałam, wiec odrzucić to co chciałam i wykonać to do czego mnie zmuszali. Przyjemności później.
Och, gdybym wiedziała, że przyjemności zmienią się w nieprzyjemności. 

***
Miałam to podzielić na dwie części, ale stwierdziłam, że raz dłuższe może być. Nie chciałam was też katować brakiem akcji. W następnym już będzie, a potem mam nadzieję, też nie będziecie usypiać z nudy, bo szykuję coś.. coś. Powiem tylko, że tym razem postaram się moją główną dramatyczną cechę rozmnożyć dwa razy, więc.. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Już wprowadziłam pewne zmiany, które się dopiero ukażą za jakiś czas, bo mam kilka odcinków do przodu. ; ) Mam nadzieję, że mój nowy pomysł, który ewoluuje z każdym dniem będzie dla was zaskoczeniem, i że się spodoba. Postanowiłam w to włożyć całą siebie, jak mówiłam to raczej moje ostatnie tego typu opowiadanie. Potem zobaczymy. 

DZIĘKUJE!!! Dziękuję, za tyle komentarzy, o matko wiecie jak mi dorobić skrzydła.! Kocham was!
Teraz wiem, że was na dużo stać, więc błagam o więcej. Komentujcie! Enjoy!

Pozdrawiam.!
H. 

PS. podrugiej-stronie-lustra.blogspot.com ZAPRASZAM! Na razie się rozkręca, ale obiecuję, że bd lepiej.; ))

19 komentarzy:

  1. Nie wiem czemu, ale Liam skojarzył mi się z kimś bardzo poważnym xD
    Nie sądziłam, że przyśpieszysz akcje o parę miesięcy, ale w sumie doświadczona dziewczyna po rozstaniu z chłopakiem, który był z nia tylko i wyłącznie dlatego, że poznała Harrego to żadna miłość, ale możliwe, że jakoś to wpłynie na jej kontakt z Harrym ?
    Własnie jestem strasznie ciekawa jak oni zareagują na swój widok, w sumie nawet taki dość długi okres czasu na pewno nie wymazał im tego z pamięci. Ciekawe jest również to czy chłopak się komuś o tym pochwalił.
    Czekam na kolejny !!

    second-chance-to-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Prawie zapomniałam, nie musiałaś przepraszać za to, że wplątałaś imię Emily do opowiadania xD Tak mi się po prostu skojarzyło więc napisałam :p Ale nie jestem ani zła ani nic. Popularne imie ;)
      Właśnie, a jeśli chodzi o nią, to teraz sobie tak pomyślałam czy ona nie będzie nową, nie wiem czy dobre określenie po prostu dziewczyną Harrego i jak Olivia przyjedzie to ją pozna i w Harrym coś odżyje ? Może ta noc znaczyła dla niego więcej, Emily robiła za przykrywkę i Olivia skradnie jego serce, ale żadne z nich nie będzie głośno mówiło o swoich uczuciach właśnie ze względu na tą dziewczynę ?
      hm.. Pewnie ty i tak masz już wymyślone ich losy, a ja tak napisałam moje przypuszczenia heh :)

      Usuń
  2. Genialny rozdział, totalnie mnie zaskoczyłaś. W sumie nie wiem czym konkretnie, ale czuję się taka trochę zaskoczona... Ugh, sama siebie przerażam, przepraszam za moje bzdurne gadanie, ale nie mam dziś jakoś humoru... W każdym razie, nie spodziewałam się, że Oliwia umówi się z Kubą. Po niej spodziewałabym się czegoś trochę innego, ale jaka dziewczyna odmówiłaby najprzystojniejszemu chłopakowi w szkole...? ;) Ich rozstania za to spodziewałam się dosyć szybko. Od początku było wiadomo, że ten związek nie ma przyszłości. Zastanawia mnie tylko, jakie konsekwencje będzie miał czyn dziewczyny i Harry'ego sprzed kilku miesięcy. No i jak oboje na siebie zareagują. To jest dla mnie wielką zagadką. Tak samo jak Emily. Jestem pewna, że jeszcze niemało namiesza i może będzie jedną z przyczyn tego dramatu, który tak zapowiadasz...? Nie mam pojęcia, czekam z niecierpliwością na następny rozdział!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. GENIALNIE.! Skąd ty bierzesz wenę.? Kurde strasznie mi się podoba twój styl pisania. Jak czytam twoje opowiadanie mam wrażenie, że pisze to jakaś strasznie doświadczona pisarka, która pisze już dobre ponad dziesięć lat. Naprawdę. Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;p

    [Nowy rozdział http://4gotta-be-you.blogspot.com/ zapraszam.]

    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Usypiać z nudy?" -nigdy ten rozdział był super jak wszystkie poprzednie i na pewno kolejne :D. Van dała mi do myślenia z Emily bo zapomniałam o tej postaci. mam nadzieje że jak by tak się stało że Harry bezie z Emily to nie popsuje ich relacji . Może tak się nie stanie i Harry będzie wolny i wytłumaczy Oliwi dlaczego tamtej nocy zasną . Związek z Kubą nie był udany i może dobrze bo wyglądało na to ze on z nią chodzi przez to ze poznała Harrego a nie tak jak jej powiedział ze przez to ze jest fajną dziewczyną Nie mogę doczekać się następnego odcinka :P
    Pozdrawiam Aneta =]

    OdpowiedzUsuń
  5. matko kolejne zajebiste opowiadanie. i czyje?! twoje!
    Dziewczyno ja nie wiem poprostu skad ty bierzesz wene na tyle opowiadań i ze ci sie to nie chrzani!
    powdziwiam cię.
    i równiez ten blog obserwuje i bede wpadac :)
    zapraszam do komentowania u mnie nowego 19 rozdziału :)
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział ciekawy, ciesze sie ze dłuższy, moglabym czytac twoje opowiadania bez konca. Wyjazd do Londynu, zapewne spotka tam 1D. A co z Gemma? A tak wgl czemu Harry sie nie kontaktowal z Oliwia przez ten czas? Tez chcial zapominiec? No i co z tą tajemnicza Emily ? Moze to ona byla powodem nie odzywania sie do Oliwi. No i co to za dramat jaki nam zapowiadasz ?
    Czekam na wyjasnienia w nastepnym rozdziale ;)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy, PRZENIGDY nie usnęłam czytając Twój rozdział. Zawsze mają w sobie to coś ('that one thing'), co sprawia, że bez reszty pochłania mnie czytanie. Nie mam pojęcia, jak Ty to robisz, ale zawsze mnie zachwycasz. Uwielbiam to, jak piszesz. I mam wrażenie, że ten rozdział właśnie był napisany z sercem, a nie, tak jak mówiłaś ostatnio, że piszesz bez serca. Może Ty masz takie odczucie, ale dla mnie to co piszesz to jest coś niezwykłego.

    Wydaje mi się, że teraz losy Oliwii ponownie splotą się z losami chłopaków z One Direction. Zastanawia mnie to, czy ona i Harry po pewnym czasie dojdą do wniosku, że jednak tamta noc coś dla nich znaczyła, a nie była tylko głupim wybrykiem pożądania. Jestem ciekawa również tajemniczej Emily - czy będzie ważną postacią? Czy dużo namiesza w losach głównych bohaterów? Intryguje mnie także Liam. Niby nic nie robi, jednak później może się okazać, że później te wszystkie małe gesty przejmą główną rolę. Xxx

    [reasons-to-be.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jak zawsze świetny. Coś mi się wydaję, że w Londynie będzie się działo.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się,że jest dłuższy! ;D Nie jest nudne!Myślę,że czasem musi być mniej akcji,musi być więcej opisu sytuacji bo gdyby ich nie było to nie wiedzielibyśmy o co chodzi,gdybyś nam nie opisała tej sytuacji z Kubą to sądzę,że raczej niczego bym nie wiedziała później gdyby z tego wyszedł jakiś konflikt,coś w tym stylu ;)
    Jestem ciekawa,czy Oliwia pojedzie do Gemmy,czy nie.A jeżeli nie i pojedzie do Londynu,to co takiego się tam wydarzy? ;)
    A Emily?Co z nią?Może to ona i Kuba namieszają?
    Nie mogę się doczekać następnego.Ten mi sie bardzo podoba,zastanawia mnie tylko rola Kuby i Emily,no bo chyba mają jakąś rolę i dlatego ich wplotłaś w losy głównych bohaterów,a może omni też nimi są tylko się rozkręcają może mają coś do zrobienia...Zobaczymy ;)
    Pozdrawiam!
    Natalia Xxx.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham cie po prostu! Tak pięknie opisujesz wszytko to co ja widzę w mojej głowie <3

    OdpowiedzUsuń
  11. kocham Cię za to opowiadanie <3 rozdział jak zwykle boski!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zayn zboczuszek napastuje nam Oli, Oli spędza noc z Harrym, Liam przyłapuje Oli, Oli nie chce się przyznać, okłamuje nawet Gem,Nowe życie, więcej problemów bosz nie było mnie tydzień a Ty tyle nawywijałaś, że trzy ostatnie rozdziały czytałam z otwartymi ustami licząc na to, że nie wpadnie mi do nich jakaś zabłąkana mucha. W zasadzie nie mam bladego, zielonego ani żadnego innego pojęcia co może się stać. Pewnym jest, że akcja przeniesie się do Londynu, chyba że Oliwia wywinie się spod ojcowskiej ręki i dotrze na własną odpowiedzialność do Gem. Hmm jakaś mała konstruktywna ucieczka pewnie by jej nie zaszkodziła. Ogólnie zaskoczyło mnie to, że w jej szkole chyba absolutnie wszyscy znali 1D u mnie ze świeczką takich szukać xD Chyba mają tutaj inny gust muzyczny albo są tak upośledzeni muzycznie bo nie sztuką jest zamknąć się w pokoju z płyta ukochanego zespołu a otwierać się na inne. Cóż teraz zrobi Hazza? Zabrakło mi w tym jego reakcji ale pewnie jeszcze się pojawi. No i kim jest tajemnicza Em? To też jest zastanawiające bo to, że jest ważna wypływa samo przez siebie. Nie wiem czy postawiłabym od razu na wielką niespełnioną miłość czy jakiś koszmarnie problematyczny związek. Kurczę nie myślę dzisiaj a z pewnością dałoby się to jakoś ładnie poprowadzić i może moje gdybanie miałoby sens. Strasznie ciekawska jestem a to wyczekiwanie mnie zabija, bez żartów, poważnie mówię. Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  13. Chodzi mi o to, że dobry pisarz jest jak kameleon. Umie się znaleźć w każdej sytuacji i się dostosować. Obawiałam się, że popadniesz w rutynę i stworzysz po prostu równoległy świat, ze zmienioną jedynie rzeczywistością. Jeśli jednak (tak, jak mówisz), opowiadanie rozwinie się w inny sposób, niż Wspólny Kierunek, to nie mam zastrzeżeń. Nawet cieszy mnie, że umiesz zaznaczać swoje wirtualne pióro w Twoim dziele. Zgadzam się, że można rozpoznać autora po kilku jego książkach. Ale pod warunkiem, że rozpoznajemy go na podstawie obecności charakterystycznych elementów, czy stylu. Bo historia, każda jedyna, powinna być niepowtarzalna. Bo chyba nie chcesz popełnić plagiatu własnego opowiadania? ;)

    Nie byłam pewna, czy przeczytasz pod tamtym rozdziałem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Czy umiem się dostosować? Nie wiem. Staram się bardzo nie popełnić tego plagiatu, choć sama czasem widzę podobieństwa. Może to, dlatego, że w każdym opowiadaniu jest cząstka mnie,a czasem nawet więcej, a ja jestem niezmienna. Przez to wydaje mi się, że moi bohaterowie wydają się bezbarwni, ale staram się wprowadzać w nich pewne modyfikacje.
      Masz całkowitą rację, też mi o to chodziło, ale nigdy bym nie pomyślała, że ta historia jest podobna, zapewne dlatego, że ja ją znam całą. Ale otworzyłaś mi oczy i te podobieństwa widzę. Stawiam na realizm i emocje przez co te historie też w jakiś sposób mogą być podobne, bo przecież jak często zdarzają się porwania,psychiczni byli.. rzadko. W żaden sposób nie neguję za to innych opowiadań , bo przecież to dodaje dreszczyku, ale nie u mnie, ja wole wzbudzać skrajne emocje gwałtownością zachowań i uczuć, może to i dziecinne, albo co, ale taka jestem. Matko, co za bełkot..
      Masz rację, każda historia jest jedyna i niepowtarzalna, ale na tym polu, kiedy mamy do dyspozycji ciągle tych samych bohaterów + zaledwie kilka innych bohaterów, możemy się starać tylko zmodyfikować pewne schematy. Rzadko kto wprowadza coś naprawdę nowego, jakby się dokładnie przyjrzeć wszystkim opowiadaniom, mało znam innych, niepowtarzalnych, a moje raczej takim nie jest.ja tylko staram się pokazać jakieś wartości za pomocą nieudolnie pisanych opowiadań. I jednopartów, które dużo lepiej mi wychodzą, bo jest tam różnorodność. Kurczę, ile razy już uciekłam z tematu? Przepraszam często mi się to zdarza.. ;)
      Tak, czy inaczej zgadzam się, aczkolwiek jeżeli przeczytałaś ten bełkot, lub ktokolwiek inny,to wie/sz, że nie całkiem, przynajmniej jeżeli chodzi o tą tematykę. Jednakże obiecuję, że rozwinie się inaczej niż tamto, może gorzej.. Nie poskąpię jednak jeżeli chodzi o tak gwałtowną miłość, bez.. Chyba już za dużo zdradziłam.
      Dziękuję za odpowiedź, nie musisz tego czytać, też by mi się nie chciało, ale jak pisze to mnie zawsze ponosi,(chyba, że to analiza i interpretacja jakiś tekstów, wtedy mam umiar. Miło z kimś podyskutować. ;))

      Usuń
    2. Hmm, może dlatego, że ja mówię tak chaotycznie, ale dla mnie to nie był bełkot ;D

      No tak, bohaterów nie specjalnie możemy wymienić. Ale zmienić - owszem. Dobrze, że zazwyczaj skupiamy się na głównej żeńskiej postaci, bo wtedy łatwiej nam ją wykreować. Chłopcy zwykle są podobni w każdym opowiadaniu, ale na przykład ja staram się trochę manipulować ich osobowością. Często mówię, że moje opowiadanie, to ja, bo wkładam w każdy rozdział całą siebie. Może to jest błąd i nie powinnam się tak do tego przywiązywać...

      Usuń
    3. Zmienić jasne, całkowicie się zgadzam. I zgadzam się też z tym, że łatwiej wykreować jedną postać, ale wtedy to jest takie jednowymiarowe. Co do chłopców, to rozumiem, ja też próbuję ich jakoś urozmaicać, choć przyznam, że to trudne. Ciężko jest pisać - mówię oczywiście hipotetycznie- o zagubiony, Louisie na granicy obłędu, kiedy wiemy, że on w rzeczywistości jest całkiem inny. I tym sprawiamy, ze nasze opowiadania o 1D nie są opowiadaniami o 1D tylko, o jakiś postaciach, które przyjmują ich imiona. Jednak może to dobrze, przez to się w jakiś sposób rozwijamy. Ja sama próbuję teraz, w tym opowiadaniu bawić się osobowością Harrego, jeszcze tego nie widać, ale potem bd zauważalne. I jakoś nie mogę się przyzwyczaić do takiego " mojego Harrego", bo przecież prawdziwy taki nie jest.
      Dobrze, że wkładasz całą siebie, tylko to też jest problemem. Ja włożyłam całą siebie w wk i teraz mam przez to zamieszanie, w każdym następnym opowiadaniu muszę się bardzo trzymać w ryzach by nie popełnić, jak powiedziałaś plagiatu własnej siebie. Trzeba wtedy zacząć inaczej myśleć, a to już jest trudne. Zobaczysz cz to jest błąd, jak zaczniesz pisać coś nowego, o tej samej tematyce. Może nie będziesz miała z tym problemu, czego ci życzę.;)

      Usuń
  14. ahhh jaki długi !!! *__*
    jest genialny , nie moge się doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super że taki długi !!!!!
    Dodawaj szybko następny .
    Ps. Naprawdę świetny blog ;)

    OdpowiedzUsuń